Barbados to jedna z tych wysp, o których słyszysz i myślisz: „kiedyś, może, jeśli nas będzie stać”. My też tak myśleliśmy. Spędziliśmy tam 10 pełnych dni: wynajęliśmy samochód, mieszkaliśmy w lokalnej kwaterze i jedliśmy tam, gdzie jedzą miejscowi. Wyspa jest droga, ale udało nam się przeżyć ją bez przepłacania. W tym wpisie znajdziesz wszystko, co warto wiedzieć przed wyjazdem: jak dolecieć, gdzie spać, które plaże i atrakcje odwiedzić, co zjeść i ile to kosztuje.
Jeśli wolisz zobaczyć to na własne oczy, nagraliśmy cały temat na wideo:
Spis treści
Jak tam dolecieć
Lecieliśmy z Warszawy z przesiadką w Londynie liniami British Airways. Bezpośredni lot na Karaiby z Polski praktycznie nie istnieje, więc Londyn to jedno z lepszych przesiadkowych hubów. Ceny biletów są wysokie, Karaiby to Karaiby, dlatego warto rezerwować z wyprzedzeniem i śledzić promocje.
Gdzie spaliśmy – Oughterson Plantation
Najlepsza decyzja tej podróży? Kwatera na Airbnb, Oughterson Plantation. Piękne domki otoczone tropikalną roślinnością, basen na zewnątrz, spokój i przestrzeń, a przede wszystkim przemiły gospodarz, który od razu sprawił, że poczuliśmy się jak u siebie. Nie było ani jednego minusa, wystawiliśmy mu zasłużoną, entuzjastyczną recenzję.
Koszt całej kwatery za 10 dni: 3800 zł na dwoje, czyli 380 zł za dobę.
Wskazówka: szukajcie noclegów z dala od turystycznych rejonów, zaoszczędzicie i zyskacie autentyczność.

Nagraliśmy też osobny filmik dedykowany tej kwaterze, jeśli chcecie zobaczyć ją na własne oczy przed rezerwacją:
Transport po wyspie
Bez wahania: wynajmijcie samochód. To absolutnie najlepsza opcja na Barbadosie. Wyspa jest mała, ale komunikacja publiczna jest nieprzewidywalna, a najciekawsze miejsca są rozrzucone po całej wyspie, bez auta po prostu ich nie zobaczycie.
Koszt wynajmu: około 2000 zł za 10 dni, rozłożone na dwie osoby to całkiem akceptowalny wydatek. Wypożyczalnię, z której korzystaliśmy, czyli Drive-a-Matic Car Rentals, polecamy bez wahania.
Uwaga: drogi na wyspie bywają w fatalnym stanie, dziury, wąskie uliczki, brak oznaczeń. Jak na tak drogi kraj, zaskakujące. Ale to też część uroku, jeźdźcie ostrożnie i cieszcie się widokami po drodze.
Plaże – gdzie po lazurową wodę
Barbados to wyspa o dwóch twarzach: zachodnie wybrzeże (Caribbean Sea) jest spokojne, ciepłe i turkusowe, a wschodnie (Atlantic Ocean) dzikie, wietrzne i z falami. Nasze ulubione plaże:
- Bottom Bay – absolutny numer jeden. Dzika, otoczona klifami i palmami, praktycznie bez tłumów. Tu po raz pierwszy zobaczyliśmy te chude palmy pochylone nad oceanem, dokładnie takie, o jakich zawsze marzyliśmy.
- Crane Beach – ikona Barbadosu, różowy piasek i klify. Piękna, ale bardziej turystyczna.
- Carlisle Bay – raj dla nurków i snorklujących, wraki statków i żółwie.
- Enterprise Beach – bardziej lokalna atmosfera, mniej turystów. Polecamy.
- Bathsheba – wschodnie wybrzeże, mekka surferów i spektakularne skały koralowe. Nie do kąpieli, ale do oglądania obowiązkowo.
- Cattlewash – ogromna, dzika, praktycznie bez turystów. Wschodni brzeg w najczystszej formie.
- Silver Sands Beach – mekka kitesurferów i windsurferów.
- Brandons Beach – spokojna plaża z palmami na zachodnim wybrzeżu, blisko Bridgetown.





Co jeszcze warto zobaczyć
Bridgetown i okolice:
- The Careenage – urocza portowa zatoka z knajpkami, idealna na spacer.
- Parliament Buildings i St. Michael’s Cathedral – historyczne centrum stolicy.
- Garrison Savannah – dawne koszary brytyjskie (UNESCO) i tor wyścigów konnych.
- Cheapside Markets i Haymans Market – targowiska z owocami, czynne codziennie oprócz niedzieli. Tu kupujcie owoce, tu czuć prawdziwy Barbados.
Natura i historia:
- Harrison’s Cave Eco-Adventure Park – spektakularna jaskinia z podziemną rzeką i formacjami skalnymi. Absolutny must-see.
- Animal Flower Cave – naturalne baseny w skałach z widokiem na ocean.
- Welchman Hall Gully – tropikalny wąwóz, można spotkać dzikie małpy.
- Barbados Wildlife Reserve – zielone makaki, żółwie, jelenie.
- St. Nicholas Abbey Distillery – plantacja z XVII w. z własną destylarnią rumu, jedna z najstarszych w regionie.
- Mount Gay Rum Distillery – najstarsza na świecie destylarnia rumu, działa od 1703 roku.
- Andromeda Botanic Gardens – ogromna kolekcja tropikalnych roślin.
- Codrington College – najstarsze seminarium teologiczne na Karaibach, piękny park i widoki.
- Speightstown – małe kolonialne miasteczko, spokojniejsze niż Bridgetown.
- Gun Hill – historyczna wieża sygnałowa z widokiem na całą wyspę.
Sami do żadnej z destylarni (St. Nicholas Abbey, Mount Gay) nie weszliśmy, wejściówki na degustacje są tam dość drogie, a byliśmy już w destylarniach w innych krajach karaibskich, więc tym razem odpuściliśmy. Słyszeliśmy jednak same dobre opinie o obu, więc jeśli to Wasza pierwsza wizyta w regionie, warto zarezerwować na nie czas.
Jedzenie – jak jeść tanio i dobrze
Barbados jest drogi, szczególnie w restauracjach przy plażach i w hotelach. Nasze rozwiązanie? Jedliśmy wyłącznie lokalnie i gotowaliśmy w kwaterze. Lokalnej kuchni na pewno warto spróbować: flying fish (ryba latająca, symbol wyspy), cou-cou, macaroni pie. Spróbowaliśmy wszystkich lokalnych specjałów i nie żałujemy ani chwili.
Miejsca, które polecamy:
- Oistins Fish Fry (Pat’s Place) – obowiązkowo w piątkowy wieczór. To nie jest zwykła restauracja, to festiwal: muzyka na żywo, tłumy ludzi, stragany z grillowaną rybą, taniec. Czekaliśmy w kolejce ponad godzinę i było absolutnie warto. Porcje ogromne, jedzenie pyszne, tańczyliśmy z lokalnymi i innymi turystami. Jeden z najpiękniejszych wieczorów tej podróży.
- Cuz’s Fish Stand – słynne „fish cutters”, czyli kanapki ze smażoną rybą latającą w miękkim Bajan salt-bread. Autentyczne, tanie, pyszne, często przy plaży.
- Cheapside Markets / Haymans Market – tu kupujcie owoce i lokalne produkty. Tanie, świeże, pyszne.
Wskazówka budżetowa: wynajmijcie kwaterę z kuchnią. Śniadania i część obiadów zróbcie sami, zaoszczędzicie naprawdę dużo i będziecie mieć energię na zwiedzanie.
Boho Beautiful Studio
Był jeden moment tej podróży, który był wyjątkowy z zupełnie osobistego powodu. Od 15 lat śledzę na YouTube kanał Boho Beautiful, jogów i podróżników, ludzi, którzy żyją tak, jak zawsze chciałam żyć. Na Barbadosie, zupełnie niespodziewanie, miałam okazję wziąć udział w zajęciach jogi w ich własnym studio.
Nie udało mi się ich zobaczyć osobiście, ale sama świadomość, że ćwiczę w miejscu stworzonym przez ludzi, którzy od dawna mnie inspirują, była czymś niesamowitym. Jeden z tych momentów, które trudno opisać słowami.

Czy można pojechać bez przepłacania
Barbados jest jedną z droższych wysp karaibskich, ale to nie znaczy, że musisz wydać majątek. Wydaliśmy znacznie mniej niż przeciętny turysta i bawiliśmy się świetnie. Oto jak:
- Nocleg: Airbnb z kuchnią zamiast hotelu, lokalnie i taniej, 3800 zł za 10 dni na dwoje.
- Transport: wynajem samochodu (ok. 2000 zł za 10 dni) zamiast taksówek.
- Jedzenie: lokalne knajpy, markety z owocami, gotowanie w kwaterze.
- Atrakcje: wiele plaż, wąwozów i widoków jest całkowicie bezpłatnych.
Barbados może wydawać się nieosiągalny, ale przy odpowiednim planowaniu jest w zasięgu każdego, kto pracuje na etacie i marzy o Karaibach. Jeśli ciekawi Cię, jak podobnie liczymy budżet na innych wyjazdach, zobacz nasz 10-dniowy plan podróży na Maltę i Gozo.
Podsumowanie – czy warto jechać na Barbados
TAK, tysiąc razy tak. Barbados to wyspa piękna, autentyczna i różnorodna: lazurowa woda, palmy, klify, rdzawa przyroda wschodniego wybrzeża, każda część wyspy jest inna. Do tego wietrzny klimat, który sprawia, że upał jest znośny, życzliwi ludzie i rytm życia, który natychmiast wciąga.
Gdybyśmy mieli coś zmienić? Może więcej czasu na wschodnim wybrzeżu, jest tam coś surowego i magnetycznego, czego nie da się nasycić w kilka dni. Następny przystanek był Saint Lucia, która wypadła w naszym budżecie zauważalnie taniej niż Barbados. Łącznie trzy tygodnie na obu wyspach, po 10 dni na każdą, kosztowały nas 24 tysiące złotych, ale to już temat na kolejny wpis, w którym porównamy obie wyspy liczba do liczby. Jeśli jeszcze nie widzieliście, jak oszczędzamy na noclegach w podróżach po Europie, zajrzyjcie też do wpisu o spaniu w samochodzie.



Dodaj komentarz