Od lat śpimy w samochodzie. Nie zawsze w tym samym, nie zawsze w komfortowych warunkach, ale za każdym razem z tym samym efektem: zero kosztów noclegu, pełna niezależność i poranki w miejscach, w których żaden hotel nie stoi. Na trzydniowy weekend w Pieninach, z psem, znowu wybraliśmy tę opcję. W tym wpisie pokazuję krok po kroku, jak w kilka minut zamieniamy bagażnik zwykłego auta w sypialnię dla dwóch osób i psa, bez kupowania specjalnego sprzętu.
Jeśli wolisz zobaczyć to na własne oczy, nagrałam cały proces na wideo:
Spis treści
Dlaczego śpimy w samochodzie zamiast w hotelu
Powodów jest kilka i pieniądze są tylko jednym z nich.
- Niezależność. Nie musimy być o konkretnej godzinie w konkretnym miejscu na zameldowanie. Jedziemy, dopóki mamy ochotę, i stajemy tam, gdzie jest ładnie.
- Widoki. Budzimy się z widokiem na góry, jezioro albo mgłę w dolinie, a nie na parking przed pensjonatem.
- Wygoda większa niż w namiocie. Brzmi dziwnie, ale w samochodzie jest sucho, cieplej, bez rozkładania i składania, a rano odjeżdżamy w dwie minuty. Dla nas sprawdza się to lepiej niż camping.
- Pies jedzie z nami bez pytania. Nie szukamy noclegów „pet friendly” i nie płacimy dopłat za zwierzę.
- Koszt. Trzy noce bez noclegu to przy obecnych cenach w górach realna oszczędność, o której piszę niżej.
Czego potrzebujesz (i czego nie musisz kupować)
W internecie znajdziesz setki gadżetów do spania w aucie: dedykowane materace dopasowane do bagażnika, rolety, organizery, lampki. Część z nich jest fajna. Żaden nie jest konieczny. My od lat opieramy się na rzeczach, które i tak mamy w domu, bo dodatkowy sprzęt nie zmienia realnie komfortu snu, a zajmuje miejsce i kosztuje.
Nasz pełny zestaw:
- Materac z starej kanapy. Zwykła kanapa z salonu, którą kiedyś wymieniliśmy. Jej materac okazał się niemal idealnie dopasowany do bagażnika. Zanim kupisz cokolwiek, sprawdź, co masz w piwnicy.
- Cienki materac gąbkowy w pokrowcu na rozłożone tylne siedzenia. Wyrównuje powierzchnię i chroni tapicerkę.
- Zwykłe prześcieradło, które spina oba materace w jedną powierzchnię.
- Jedna kołdra w poszewce dla dwojga. Żadnych dodatkowych koców.
- Dwie duże poduszki. Trochę za duże, zajmują miejsce, ale można je oparć o klapę bagażnika i jest wygodnie.
- Narzuta na wierzch, na której śpi pies, żeby kołdra nie zbierała sierści i błota.
- Śpiwory, ale nie do spania. Używamy ich wieczorem, gdy siedzimy na kocu przy aucie i robi się zimno; wtedy chowamy w nie nogi. W samochodzie wystarcza kołdra.
Nasz obecny samochód to Dacia Duster, czyli niewielki SUV. Zanim jednak pomyślisz, że to warunek konieczny: wcześniej spaliśmy w Skodzie Fabii, a nawet w Suzuki Alto i Daewoo Matizie, czyli autach, w których bagażnik ledwo mieści zakupy. Tam spało się na rozłożonych przednich fotelach. Było ciaśniej, ale działało. Duster to przy tym komfort, do którego szybko się przywyka.
Jak przygotować bagażnik do spania krok po kroku
Całość zajmuje nam kilka minut. Robimy to tak:
1. Opróżnij bagażnik i wyjmij gumową matę
Wszystko, co normalnie wozimy w bagażniku, ląduje na razie obok auta. Wyjmujemy też gumową matę, bo materac na gumie się ślizga i nieprzyjemnie szeleści.
2. Rozłóż tylne siedzenia
Po rozłożeniu nie są idealnie płaskie, leżą pod lekkim kątem. W praktyce w ogóle tego nie czujemy, a czasem jest to nawet plus: śpimy głowami przy klapie bagażnika, więc nogi leżą minimalnie wyżej i nocą dobrze odpoczywają.
3. Włóż główny materac do bagażnika
Materac z kanapy wypełnia przestrzeń bagażnika. Zostaje mała szpara przy oparciach, ale zamiast z nią walczyć, wykorzystujemy ją jako schowek na rzeczy, które muszą być w aucie, a których nie używamy na co dzień: trójkąt ostrzegawczy i matę przeciwsłoneczną na przednią szybę.

4. Cienki materac na siedzenia
Na rozłożone oparcia kładziemy cienki gąbkowy materac w pokrowcu. Ma dwa zadania: żeby było miękko i żeby zabezpieczyć tapicerkę przed brudem i psimi pazurami.
5. Prześcieradło na całość
Jedno duże prześcieradło rozciągamy na oba materace. Dzięki temu nic się nie rozjeżdża w nocy. Rano poprawiamy je w kilka sekund, ale przez noc trzyma się zaskakująco dobrze.
6. Kołdra, poduszki, narzuta
Na koniec kołdra, dwie poduszki oparte o klapę i narzuta na wierzch. Na niej w ciągu dnia leży pies i torby z ubraniami. Gdy kładziemy się spać, bagaże przekładamy na przednie fotele.
[ZDJĘCIE: gotowe „łóżko” w bagażniku z psem. Proponowany alt: „Rozłożone materace, kołdra i pies w bagażniku samochodu przygotowanego do spania”]
Spanie w samochodzie z psem
Nasz pies śpi z nami, na narzucie w nogach albo tam, gdzie akurat znajdzie miejsce. Narzuta jest kluczowa: po dniu w górach pies jest mokry i brudny, a kołdra ma zostać czysta do końca wyjazdu. Nie potrzebuje żadnego osobnego legowiska; dla niego to po prostu wspólne spanie w ciasnym, ciepłym miejscu, czyli psi ideał.

Nasz pies to niewielki kundelek, do 8 kg, z wyglądu przypominający Jack Russell terriera. W nocy śpi jak zabity i nie wychodzi z auta aż do rana, kiedy wstajemy razem. Jedyne, co potrafi go poderwać, to obce głosy na parkingu: wtedy zaczyna warczeć, ale wystarczy jedno słowo, żeby się uspokoił i wrócił do spania. Z większym psem trzeba by zaplanować więcej miejsca, ale przy takim rozmiarze bagażnik Dustera w pełni wystarcza dla trojga.
Gdzie stajemy na noc
W Pieninach nocowaliśmy po słowackiej stronie, na parkingu na Lesnické sedlo (Przełęcz pod Tokarnią), między Lesnicą a Szczawnicą. Parking jest płatny, 3 euro za dobę, ale jeśli kupisz coś w lokalnym sklepiku obok, postój masz za darmo. Stamtąd pieszo wchodzi się prosto na szlaki, a rano budzisz się już w górach.

Toalety na tym parkingu nie ma. Korzystamy z publicznych, gdy jakaś jest po drodze (schroniska, przystanie flisackie, centra miejscowości), a w nocy, mówiąc wprost, służą krzaki. Do mycia mamy zawsze bańkę z wodą i miskę: szukamy ustronnego miejsca albo myjemy się mokrym ręcznikiem przy aucie. Miejsca intymne załatwiają chusteczki nawilżane dla dzieci. Cztery dni w górach nie wymagają jeszcze prawdziwej kąpieli, a jeśli wyjazd jest dłuższy, prysznic za kilka złotych znajdziesz na każdym polu namiotowym.
Jedna zasada, której trzymamy się zawsze: nie nocujemy na terenie parków narodowych i rezerwatów, bo tam jest to po prostu zabronione. Stajemy tuż za ich granicą, na parkingach przy szlakach, przełęczach albo przy sklepach i restauracjach, które pozwalają zostać na noc. Nie zostawiamy po sobie śmieci, nie rozkładamy obozu wokół auta i rano odjeżdżamy tak, jakby nas tam nie było.
Ile na tym oszczędzamy
Policzmy na tym konkretnym wyjeździe. Pokój dla dwóch osób z psem w okolicach Szczawnicy czy Krościenka kosztuje w sezonie od 300 do 400 zł za noc. Trzy noce to 900 do 1200 zł. Nasz koszt noclegów: 9 euro za parking, czyli ok. 40 zł, a gdybyśmy codziennie kupili coś w sklepiku obok, zero. Różnica to mniej więcej cena kolejnego weekendowego wyjazdu, a na dłuższych trasach, jak nasz miesięczny road trip po parkach narodowych USA, te kwoty rosną do tysięcy złotych.
Najczęstsze pytania
Czy da się spać w małym samochodzie albo kombi?
Tak. Przez lata spaliśmy w Skodzie Fabii, Suzuki Alto i Daewoo Matizie, i to na rozłożonych przednich fotelach. Bagażnik Dustera to dla nas luksus. W kombi z rozłożonymi siedzeniami zmieścisz się bez problemu; w małym hatchbacku warto przetestować długość przed wyjazdem, układając się po przekątnej.
Czy jest wygodnie, skoro siedzenia nie są płaskie?
Lekki kąt oparć w ogóle nam nie przeszkadza. Śpimy głowami przy klapie, więc nogi są minimalnie wyżej, co po dniu chodzenia po górach jest wręcz przyjemne.
Czy trzeba kupić specjalny materac do auta?
Nie. Zastanawialiśmy się nad dedykowanym materacem i uznaliśmy, że nie zmieni on nic poza stanem konta. Materac ze starej kanapy plus cienka gąbka robią tę samą robotę.
Czy nie jest zimno w nocy?
W Pieninach mieliśmy w nocy około 18 stopni, czyli temperaturę idealną do spania pod jedną kołdrą. Gdy robi się duszno, lekko uchylamy okna. W miejscach, gdzie jest dużo komarów, zakładamy na szyby siatki przeciw komarom (takie naciągane na ramę drzwi), dzięki którym okna mogą być otwarte całą noc bez nieproszonych gości.
Podsumowanie
Spanie w samochodzie nie wymaga kampera, dedykowanego sprzętu ani dużego auta. Wymaga materaca, który już masz, prześcieradła, kołdry i chęci, żeby spróbować. W zamian dostajesz noclegi za zero złotych, pełną swobodę trasy i poranki w miejscach, do których żaden hotel nie ma dostępu. Jeśli nigdy nie spałaś lub nie spałeś w aucie, zacznij od jednej nocy niedaleko domu. Potem, jak my, prawdopodobnie już nie będziesz chciał inaczej.
Masz pytanie o konkretny samochód albo własny sposób na spanie w aucie? Napisz w komentarzu, chętnie poczytam.





Dodaj komentarz